Image
0
1 lipca, 2021

Jak działają kopalnie kryptowalut?

radek

Z chwilą, kiedy doszło do nagłego wzrostu wartości wielu kryptowalut, chyba każdy usłyszał o czymś takim, jak kopalnie krypto. Z pewnością dla przeciętnego Kowalskiego, a nawet dla osób interesujących się nieco nowinkami, stanowią one coś tajemniczego, niezrozumiałego. Z tego też powodu zdecydowaliśmy się nieco objaśnić, czym są i jak działają.

Prawie jak na Dzikim Zachodzie

Kopanie kosztowności kojarzy się nam przede wszystkim z XIX wiekiem, kiedy to mnóstwo osób przybywało do Stanów Zjednoczonych i na Dzikim Zachodzie zakładało swoje kopalnie. W przypadku kryptowalut mamy do czynienia z podobną analogią. Także tutaj panuje obecnie gorączka złota (tym razem krypto), gdzie sprzęt komputerowy zastąpił kilofy, a osoby odpowiedzialne za kopanie, nie drążą w ziemi, lecz sprzęt za nich dokonuje matematycznych obliczeń. W związku z wybranymi zmianami czy też szczęściem kopaczy, nie każdy z nich może liczyć na sukces, realne zyski. To wszystko faktycznie pokazuje nam, że mamy coś na zasadzie Dzikiego Zachodu XXI wieku. W tym wypadku jednak nie wykopujemy surowców, lecz w pewnym sensie dokonujemy ich stworzenia.

Jak zatem wyglądają kopalnie?

Jeśli mówimy o kopaniu kryptowalut, to w rzeczywistości chodzi właśnie o wykorzystanie maszyn, które mają zajmować się skomplikowanymi problemami matematycznymi. Nie jest to jednak takie proste, gdyż realne zyski wymagają przede wszystkim inwestycji, jak i wykonywania coraz bardziej skomplikowanych obliczeń. Sprowadza się to do tego, że nie da się tego osiągnąć z poziomu zwykłego komputera. Wymagana do tego jest bowiem sieć, która potrzebuje dużej mocy obliczeniowej. Dlatego też można było natknąć się w sieci na zdjęcia domowych kopalni, które składały się z kilkunastu czy kilkudziesięciu drogich kart graficznych. Jeśli cały system z sukcesem rozwiąże zbiór zadań, to jednocześnie tworzy nowy element w blockchainie, a następnie zapewnia nam określoną ilość danej kryptowaluty.

Kopanie na przestrzeni lat znacząco się zmieniło. Wpływ na to miały nie tylko zmiany technologiczne, lecz także i zwiększona liczba użytkowników sieci. Pierwsze osoby, które kopały BTC, mogły po prostu korzystać ze swoich pecetów. Dziś obliczenia są na tyle zaawansowane, że zwykłe moce obliczeniowe komputera GPU już lata temu zostały zastąpione przez procesory graficzne. Choć zwiększyło to moce, to jednak zwiększyło jednocześnie ogólne koszta i zmniejszyło ilość wykopywanych walut. Z czasem postawiono również na rozwiązania oparte na FPGA oraz komputery z ASIC. Te ostatnie zostały wręcz specjalnie stworzone z myślą o kopaniu kryptowalut. Odróżnia je to od kart graficznych, które zamiast służyć graczom, są wykorzystywane  przez kopaczy. Popularność całego procesu sprawiła, że dziś wiele firm oferuje kopanie w chmurze. Jest to tańsze rozwiązanie, choć także i zysk jest stosunkowo mniejszy.

Halving i kolejne lata

Przez lata największym powodzeniem w zakresie kopania cieszył się BTC. W początkowej fazie za każde wykopanie jednego bloku mogliśmy dostać aż 50 BTC. Jednak twórca bitcoina, Satoshi Nakamoto wprowadził w systemie takie ograniczenie, że mniej więcej co 210 tysięcy bloków dochodzi do procesu zwanego halvingiem. Polega on na tym, że wysokość nagród dla kopaczy ulega zmniejszeniu o połowę. W 2012 roku zatem obniżono ją z 50 do 25 BTC, w 2016 do 12,5 BTC, a w 2020 roku było to już tylko 6,25 BTC. Przyjmuje się, że ten proces będzie miał kolejny raz miejsce w 2024 roku.

Czy warto zatem kopać?

Ostatnie miesiące pokazały, że wiele osób na świecie zarabia na kopaniu kryptowalut. Zarobki uzależnione są jednak od kilku czynników. Pierwszym jest to, jaka jest w danym okresie wartość kryptowaluty. Sam bitcoin z rekordowych 63 tysięcy dolarów spadł w 2021 roku nagle o blisko 30 tysięcy. Kolejnym czynnikiem jest inwestycja na początek. Kupno tylko kilkunastu kart graficznych to wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Do tego dochodzą rachunki za energię elektryczną. U wielu osób inwestycje zwracają się dopiero po kilku miesiącach, gdzie następnie mogą liczyć na kilkaset dolarów zysku miesięcznie. Pytaniem jest zatem to, czy całość ma sens, gdyż zawsze istnieje ryzyko utopienia środków w inwestycji.